8 rano pobudka. Idziemy na dworzec ale najpierw do pobliskiej ksiegarni. Kupujemy uzywanego lonley planet i tuktukiem jedziemy na dworzec.
O 9.45 podchodze do kas a tam pani mowi ze do Suthothai to szybko, ja pytam za ile odjezdza a ona mowi ze o 9.45 czyli juz. To ja na to ze sie nie wyrobimy bo zona robi zakupy sniadaniowe a ona ze jak tak to w takim razie autobus odjedzie 10.15 :)
Po 5h jazdy wysiadamy zamiast w Nowym Suthothai to w Starym. Bardzo blisko glownej atrakcji, ale za to straszna wiocha. Tylko 2 guest housy. Brak konkurencji podbija ceny nieziemsko. Nie mamy wyjscia i bierzemy na 1 noc. Generalnie obsluga fatalna, nie przyjemna i wszystko robia z lacha. Nie polecamy. Zostaniemy tu jak najkrocej.
idziemy cos zjesc. Wchodzimy do resteuracji, menu po angielsku spoko, ale kelnerka ani slowa, prosimy o ryz a ona miny robi bo nic nie kuma. W koncu jemy co przyniosa
Renatki dobre moje straszne. Ogolnie bardzo nam sie tutaj nie podoba.
Jutro zwiedzamy ruiny i stad uciekamy.
Przed snem kombinujemy jak dojechac do Surat Thani. Juz wiemy ze nie bedzie to latwe.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz