Ciagle w pociagu. O 11:30 docieramy na miejsce. 20 minut spaceru z bagarzami na plecach i jestesmy na dworcu autobusowym. Od razu mamy autobus do Chiang Rai. Po 3h jestesmy na miejscu.
W oczy rzuca sie brak guesthousow. Chodzimy z 0,5 godziny zanim jakiegos znajdujemy. NIe pasuje nam wiec idziemy dalej. W koncu jestesmy w Chat guesthouse. Pokoj bardzo skromy, tylko sciany i lozko, masa komarow. Pierwszy raz rozkladamy nasza moskitiere, dobrze ze sie przydala. Za to patio i knajpka przy noclegu super, swietna atmosfera.
Idziemy szukac informacji o treckingu po dzungli. Chca 100Euro za 2 osoby, paranoja, tutaj to masa pieniedzy. Nie zgadzamy sie i jutro idziemy szukac na wlasna reke. Zagadujemy jakis gosci z dredami (zawsze uwazalem ze sa spoko) ale ci akurat jacys nieprzyjemni wiec sie zmywamy. Jutro sami poszukamy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz