sobota, 31 stycznia 2009

dzien 16 (30/01)





Po kolejnej calonocnej podrozy, ok godz 6rano dotarlismy do Surat Thani.
To nie koniec, trzeba jeszcze czekac na prom i to 3h. Okazalo sie jednak ze wcale nie czekalismy na prom tylko na kolejny autobus ktory zabierze nas na prom. 45minut jazdy a potem godzine czekania jeszcze na promie. tragedia, padamy z nog

Jest piekna pogoda, lazurowa woda, a w oddali widac wynurzajace sie delfiny :) Cala droge (1.5h) siedzielismy na dworzu w strasznym sloncu. Myslelismy sobie ze to tylko 1.5h wiec jakos przezyjemy bez kremow. Po przybiciu do brzegu takxi zawozi nas na plaze Lamai. Szukamy noclegu.
Wchodzimy do pierwszego a tam ceny jak w Mariott. Renatka wiec zostaje na plazy z plecakami a ja ide w swiat szukac noclegu :)
Po kolejnej godzinie wracam z jakimis opcjami. Bierzemy plecaki i maszerujemy do naszej noclegowni w 30 stopniowym upale.
Pokoj, to tylko 4 sciany, lozko i wiatrak. Ale na plaze mamy doslownie 15sekund z buta :):)
Rozbijamy sie i idziemy plywac. OOOO RANNNNYYYYY JJAAAAKKKAA CIIEEEPPPPLLAAA WOODDDDAAAA :):):):):)
Kapiemy sie krotko bo nie chcemy siedziec na sloncu. Po podrozy promem piosenka czerwony jak cegla jest wlasnie o nas. Jestesmy w ciapki jak nigdy. Nogi od kostek do kolan (tylko z przodu), twarze a zwlaszcza czola no i rece do wysokosci rekawkow koszulki sa czerwone jak krewetki. Powoli zaczynamy stekac z bolu.

Po kolacji idziemy na miasto i kupujemy zel z aloesu na nasze popazenia. Od razu na miescie sie smarujemy. Potem wieczorny spacer i dowiadujemy sie o kursach nurkowania. Sa drogie wiec zobaczymy.

Ogolnie nasza plaza Lamai nie zachwyca. Woda nie jest tak lazurowa jak myslelismy. Jutro idziemy na inna plaze, zobaczymy jak bedzie.

Podjelismy tez decyzje ze zostaniemy tu 2 noce a potem jedziemy na wyspe Ko Tao.

1 komentarz:

  1. Superancko macie xD Ale pilnujcie się z tym opalaniem. =P bo w końcu wrócicie czarni jak mudzini. Pozdrowienia od całej rodzinki =*

    OdpowiedzUsuń