Polnoc Tajlandi jest dosc zwyczajna. Znacznie mniej komercyjna i turystyczna ale naszym zdaniem mozna ja pominac. Cala urode tego kraju mozna zobaczyc na poludniu. Sa przepiekne wyspy, plaze, cudowne widoki i gesta dzungla. Znajdzie sie cos dla kazdego. Sa miejsca spokojne i zabawowe, sa tanie i drogie sa komercyjne i nie.
Generalnie Tajowie sa bardzo przyjaznym narodem, chociaz powoli pieniadz zaczyna brac gore i w niektorych miejscach mozna juz odczuc wielka chec zysku. Tak wiec w miejscach znanych jak np. Phuket trzeba miec sie na bacznosci bo kazdy chce wycisnac z ciebie ostatniego grosza. Nie ma w tym jednak nic zlego bo przeciez oni zyja z turystyki. Nie sa jednak jakos bardzo natretni i bedac stanowczym latwo mozna sobie z nimi poradzic. Trzeba jednak pamietac zeby zawsze byc spokojnym, bo u Tajow nerwy sa oznaka slabosci.
Kto ma ochote wyjechac po przygode to jest to chyba najlepszy kraj na poczatek. BEZPIECZNY I PRZYJAZNY. Ludzie sa naprawde mili i pomocni. Czasami ciezko sie dogadac ale i to nadaje calej wyprawie wiecej smaku.
Tego co tam zobaczylismy i co przezylismy nie zapomnimy nigdy. To byla niesamowita przygoda. Zachecamy do takich wyjazdow.
P.s mamy nadzieje ze przyjemnie czytalo wam sie nasze zmagania i przygody. Do uslyszenia. Pozdrawiamy juz z Polski.
poniedziałek, 23 lutego 2009
21/02
Rano idziemy do muzeum narodowego. Musze powiedziec ze to najgorsze muzeum narodowe w jakim bylismy. Sciany brudne, poobdzierane, zaplesniale, brak klimatyzacji a do tego polowa muzeum zamknieta (czesc z powodu remontu, a czesc z powodu 2.5 godzinnej przerwy na lunch:)).
Po muzeum wracamy do pokoju zeby sie spakowac.
Pamietajac jak dlugo czekalismy na autobus z lotniska do miasta, specjalnie wychodzimy wczesniej zeby bez problemu dojechac na lotnisko. Po ok 45minutach czekania tubylcy zaczynaja sie nami interesowac. Podchodzi jedna osoba i pyta na jaki autobus czekamy. Mowimy ze na 556 ale ona nie jest pewna czy tutaj zatrzymuje sie nasz autobus. Zaczyna sie wiec cala dyskusja (po tajsku oczywiscie) czy tutaj na pewno jezdzi nasz bus. W koncu dochodza do wniosku ze jezdzi. Kazdy zaczyna sie interesowac, ludzie nas zagaduja, doradzaja i wszyscy wypatruja naszego autobusu. Po ok 1.5 godzinie przyjezdza. Wyglada to tak jakby wszyscy czekali na ten autobus, bo automatycznie kazdy zaczyna machac zeby sie zatrzymal :) Wsiadamy do autobusu, ludzie sa usmiechnieci, zadowoleni i machaja nam na pozegnanie (chyba i im ulzylo ze w koncu przyjechal :)).
Na lotnisku wszytko sprawnie i bez problemow dolatujemy do domu.
P.s zdjec nie moge uzupelnic bo ten wirus zarazil mi caly komputer (wszystkie pliki exe). Tragedia. Teraz siedze i z nim walcze
Po muzeum wracamy do pokoju zeby sie spakowac.
Pamietajac jak dlugo czekalismy na autobus z lotniska do miasta, specjalnie wychodzimy wczesniej zeby bez problemu dojechac na lotnisko. Po ok 45minutach czekania tubylcy zaczynaja sie nami interesowac. Podchodzi jedna osoba i pyta na jaki autobus czekamy. Mowimy ze na 556 ale ona nie jest pewna czy tutaj zatrzymuje sie nasz autobus. Zaczyna sie wiec cala dyskusja (po tajsku oczywiscie) czy tutaj na pewno jezdzi nasz bus. W koncu dochodza do wniosku ze jezdzi. Kazdy zaczyna sie interesowac, ludzie nas zagaduja, doradzaja i wszyscy wypatruja naszego autobusu. Po ok 1.5 godzinie przyjezdza. Wyglada to tak jakby wszyscy czekali na ten autobus, bo automatycznie kazdy zaczyna machac zeby sie zatrzymal :) Wsiadamy do autobusu, ludzie sa usmiechnieci, zadowoleni i machaja nam na pozegnanie (chyba i im ulzylo ze w koncu przyjechal :)).
Na lotnisku wszytko sprawnie i bez problemow dolatujemy do domu.
P.s zdjec nie moge uzupelnic bo ten wirus zarazil mi caly komputer (wszystkie pliki exe). Tragedia. Teraz siedze i z nim walcze
20/02
Po przyjezdzie szybko znajdujemy pokoj.
Odpoczywamy i idziemy na zakupy. Trzeba kupic jakies upominki. Caly dzien wiec spedzamy w centrach handlowych i roznych bazarach.
Odpoczywamy i idziemy na zakupy. Trzeba kupic jakies upominki. Caly dzien wiec spedzamy w centrach handlowych i roznych bazarach.
czwartek, 19 lutego 2009
19/02
Do polowy dnia na plazy a potem zbieramy sie na nocny przejazd do Bangkoku.
Wszystko jest w porzadku, wsiadamy do lodzi potem do minibusa a potem do autobusu. Jedziemy. Ok 22 jakis gosc (wczesniej jak go widzialem to od razu powiedzialem Renatce ze to jakis dziwak) poszedl do kierowcy i zaczal go opierniczac ze jeszcze leci film dvd a on chce spac i ze ma wylaczyc. W koncu zaczeli sie klocic, kierowca sie zderenwowal, jakies krzyki, zarzucilo autobusem i film sie skonczyl. Jakies 10min pozniej autobus sie zatrzymal ze niby se skrzynia biegow popsula. Nikt nie wie czy sie naprawde popsula czy nie ale 3.5h czekalismy w srodku nocy a kierowca cos naprawial. W koncu naprawil i pojechalismy dalej. Stracony czas nadrobil jadac dosc szybko i dojechalismy na miejsce tylko 45 minut pozniej.
Noc minela nam dosc ciezko
17,18/02
16/02
Z samego rana na autobus i jedziemy do Krabi a z tamtad na piekna plaze ktora widzielismy na jednej z wycieczek. Mozna tam sie dostac tylko lodzia. Ok 13 jestesmy na Railay beach. Cudownie polozona plaza, otoczona skalami i dzungla. Mamy problem z noclegiem bo tu same drogie resorty. W koncu znajdujemy pokoj dosc drogi ale dogadalismy sie ze jutro zwolni sie tanszy i zamienimy. Trzeba uwazac na rzeczy bo tu malpy grasuja.
Do konca dnia odpoczywamy zachwycajac sie tym miejscem.
15/02
Dotarlismy na najbardziej znana i najwieksza plaze Phuket Patong. Wlasciwie to jedno wielkie miasto. Same hotele, bary i knajpy. Ruchliwa droga oddziela miasto od plazy. Plaza jest szeroka, piasek bialy ale generalnie nie zachwyca. Jest tu masa ludzi. Cala plaza pokryta jest lezakami i parasolami, nie ma miejsca na to zeby sie rozlozyc, a jak juz czlowiek znajdzie kawalek, to i tak dlugo nie wytrzyma na sloncu. Tak jak przypuszczalismy to najbardziej komercyjne miejsce jak do tej pory. Bardzo nam sie tu nie podoba.
Srednia wieku na plazy to ok 55 lat. Nie widzielismy zadnej mlodej kobiety opalajacej sie toples, za to panie po 60 proboja sie odmlodzic i co druga paraduje pol nago. Bez kometarza .........
Idziemy szukac jakiejs plazy na uboczu. Znajdujemy, mala, nie zbyt ladna ale lepsze to niz te tlumy. Rozkladamy sie i caly dzien na plazy.
Zaplacilismy juz za 2 noclegi ale rozmyslilismy sie i bedziemy anulowac ten drugi. Jutro chcemy stad wyjechac. Chcemy jeszcze troche odpoczac przed powrotem a tutaj sie nie da. Ci co mowia ze Phuket jest piekny powinni zobaczyc plaze Krabi albo Phangha.
P.s sorry ale nie moge dodac zadnych zdjec. Pisze mi ze mam wirusa w aparacie. I to nie pierwszy raz. Bede musial to sprawdzic po powrocie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
