podroz minela dosc przyjemnie. Na poczatku troche stresu bo sie spoznil autobus, a to byl ostatni i nikogo na dworcu prawie nie bylo, ciemna noc, wiec sie powoli denerwowalismy. No ale dotarl.
Jechalismy 2 klasa ale mozna powiedziec ze awansowalismy do klasy VIP Plus. Bylo bardzo malo osob wiec zajelismy z Renatka po 4 miejsca i sie rozwalilismy :)
Ok 5.30 rano dotarlismy do Bangkoku. ciemno, dworzec identyczny jak nasz stadion, jakies budki, kupa ludzi, syf i strach za rogiem. Od razu zaatakowala nas mafia taksowkarzy. Jak juz sie przedarlismy to szybkim krokiem do informacji. Tam powiedzieli ze do stacji kolejowej autobus 49 ale skad odjezdza to juz nie wyjasnili.
Probowalismy wiec pytac taksowkarzy ale oni byli tylko zainteresowani zabraniem nas i nic nie mowili. Jeden nawet jak sie dowiedzial to specjalnie powiedzial nam zly kierunek i sie smial.
W koncu pewna mila pani zaprowadzila nas na przystanek i pokazala autobus. Dzieki Bogu bo nasze bagaze waza chyba ze 100kg jak je sie 15 min niesie :):):)
W taki sposob dotarlismy na pociag. W kasie dowiedzielismy sie ze bilety sa wyprzedane wiec zamiast pociagiem jedziemy znowu autobusem, z pobliskiego lokalnego biura podrozy.
Autobus do Ko Samui odjezdza o 19 wiec caly dzien musielismy szlajac sie po Bangkoku.
Zostawilismy wiec bagaze w przechowalni i sami poszlismy do dzielnicy centrow handlowych. Tam klimatyzacja, toaleta, jedzenie - wszystko czego potrzeba na przetrzymanie. Przy okazji rozejrzelismy sie co jest w sklepach :):)
Teraz tylko 11h w autobusie, potem prom i jestesmy na miejscu. Piece of cake :):)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz