O 10 trzeba zwolnic pokoj. Zostawiamy bagaze w recepcji i idziemy na miasto splynac rzeka. Oczywiscie proponuja nam tour za 1000 ale bierzemy prom komunikacji miejskiej i za 13 splywamy w dol rzeki. Wysiadamy gdzies przy jakims bazarze. Nie ma zadnych turystow, wyraznie widzac ze to jest miejsce dla tubylcow. Przechodzimy caly bazar, ludzie sie usmiechaja, robimy kilka zdjec, po czym pod koniec podchodzi do nas Taj i mowi ze to niebezpieczna okolica. Jako ze cala juz przeszlismy wsiadamy na prom i wracamy do centrum. Mamy jeszcze 4h wiec siadamy sobie i odpoczywamy. Obydwoje stwierdzamy ze to 1 dzien za dlugo w bangkoku. Tu jest taki smog ze nie da sie normalnie oddychac. Warszawa to przy Bangkoku - Galapagos. O 19:45 rusza pociag do Chiang Mai, 700km w 14h i to ekspres. To jak jedzie nie ekspres :)
pociag bardzo wygodny, lozka duze a obsluga jak w Sobieskim:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz