8 rano pobudka. Przyjezdza po nas przewodnik. Maly niski Taj ze smieszna rzadkim zarostem na czubku brody. Od razu nawiazujemy przyjazny kontakt.
Jedziemy do przystani skad dluga lodka (tak ja zwa long boat) bedziemy plynac do obozu sloni. Na miejscu przejazdzka na sloniu.
Ruszamy dalej, tym raze jedziemy na tutejszy festiwal sportu, bo syn przewodnika gra w druzynie. Po drodze ogladamy sobie pola ryzowe.
Na festiwalu duuuuuzzzzoooo ludzi. Sami Tajowie. Nie ma ani jednego bialego. Jestesmy jedynymi. Witaja nas bardzo serdecznie, czestuja owocami, robia miejsce zeby usiasc naprawde fajna atmosfera. Nasz przewodnik przynosi nam lunch, ale bierzemy tylko kilka gryzow i mowimy ze nie jestesmy glodni, boimy sie ze robili ze swojej wody.
Jedziemy na maly wodospad a z tamtad juz pieszo przez dzungle do wioski ludu Akhu, potem, Lahu i Karan. Widzimy jak ludzie zyja w wioskach. Nie jest to w ogole komercyjne miejsce. Jestesmy tylko my i przewodnik. Nasz zabiera nas w miejsca gdze inni nie biora, jest bardzo fajny, zadajemy kupe pytan a on na wszystkie odpowiada. Razem z zona prowadza taki malutki biznes. Mowi ze tylko czasami biora ludzi.
Wieczorem dochodzimy do jego domu. Tutaj jego zona przygotowuje nam kolacje. Bedziemy tez u nich spac. Dom z bambusa, dach z trzciny. Przez dziury w dachu naszego pokoju mozna zobaczyc gwiazdy :) Smieje sie ze to hotel z 1000 gwiazdek.
Na kolacji poznajemy jeszcze jednego goscia ktory tu spi, z Holandii, farmer. Fajny starszy facet. Wszyscy dziwimy sie jak oni moga tu zyc, bez kanalizacji, bez wody, bez pradu. Gotuje sie na ognisku a swiatlo to swieczki.
po kolacji rozmawiamy przy herbacie wszyscy razem. Min. o jedzieniu. Przewodnik mowi ze je wszystko, robaki, psy, male ptaszki z gniazd, weze mrowki i mowi to tak jak by to bylo zupelnie normalne. Podobno robaki sa dobre do piwa :):)
Razem z zona opowiadaja historie jak mrowki zniosly jakies jaja u nich w ogrodzie a oni je ugotowali i zjedli. Podobno takie jaja sa bardzo drogie i dobre - bleeeee
Potem opowiada nam lokalne legendy o cesarzu .....
Wykonczeni idziemy spac

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz