piątek, 23 stycznia 2009

dzien 9






ten dzien to dzis.
Pobudka o 6 rano zeby obejrzec wschod slonca. Nasz przewodnik ma dom na szczycie gory wiec jest piekny widok na dzungle i roztaczajace sie wkolo pola ryzowe. Po sniadaniu idziemy w las. Znowu bierze nas do jakis ekstremalnych wiosek bez pradu na odludziu. Fajnie ze mozemy to zobaczyc. Jak z filmow wioski wietnamskie.

Nie chodzimy szlakami tylko aby przejsc. Przez chaszcze, krzaki, przepasci itd. Gosc wycina czasami jakas drozke swoja meczeta zeby nam ulatwic przejscie bo ja ze statywem przy plecaku zachaczam o kazda galazc jak musze sie schylic :):)

W koncu schodzimy w dol, tak stromo ze az jestesmy wkurzeni.

Kolejna wioska a potem jeszcze jedna. Znowu lunch ale nie jestesmy glodni wiec gotuje tylko sobie. Idziemy dalej.

Jeszcze jedna wioska. Rozdajemy tutejszym dzieciakom lizaki, sa bardzo niesmiale ale w koncu podchodza i biora. Ciesza sie a my z nimi.

O 17 docieramy znowu do hostelu, zlani potem i wykonczeni bo goraco jak pieron.

Jutro wracamy do Chaing Mai zeby pozwiedziac to miasto. Zobaczymy co bedzie. :)

1 komentarz: