7 rano pobudka. Idziemy do bazy, bierzemy sprzet i na lodke. Plyniemy na Phi Phi. Tam beda pierwsze 2 nurkowania. Zejdziemy na 15m i 12m. Sa dosc duze fale wiec mamy troche trudnosci z zalozeniem BCD. No ale wszystko gra, schodzimy na dol.
Pierwsze wrazenie przerazajace. Potem juz tylko zachwyt. NIe da sie tego opisac. Tysiace ryb, lawice, zolwie, najrozniejsze ksztalty i kolory raf i ryb. Cos przepieknego. Plywamy z 0.5h i na glebokosci 10m robimy cwiczenie czyszczenia maski. Mnie zrzeraja nerwy bo Renatce to sprawialo najwieksze trudnosci. Przy czym na plytkiej wodzie mogla zawsze sie wynurzyc, tutaj juz niestety nie bardzo. razem z instruktorem patrzymy na Rene. Zdejmuje maske i nagle aparat tlenowy wypada jej z ust. W moich oczach panika, REnatka za to jak stary wyjadacz, babelki z ust, siega po aparat, potem zaklada maske czysci i spokojnie pokazuje OK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestesmy w szoku. Wszyscy przybijamy piatki i plyniemy dalej. Jest super cudownie. Do tej pory bilem sie z myslami czy dobrze zrobilismy idac na kurs, ale teraz juz nie mam zadnych watpliwosci. Jest super.
Ok 17 dobijamy do brzegu. Kolacja jakas teoria i wyczerpani idziemy spac.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz