czwartek, 19 lutego 2009

19/02



Do polowy dnia na plazy a potem zbieramy sie na nocny przejazd do Bangkoku.

Wszystko jest w porzadku, wsiadamy do lodzi potem do minibusa a potem do autobusu. Jedziemy. Ok 22 jakis gosc (wczesniej jak go widzialem to od razu powiedzialem Renatce ze to jakis dziwak) poszedl do kierowcy i zaczal go opierniczac ze jeszcze leci film dvd a on chce spac i ze ma wylaczyc. W koncu zaczeli sie klocic, kierowca sie zderenwowal, jakies krzyki, zarzucilo autobusem i film sie skonczyl. Jakies 10min pozniej autobus sie zatrzymal ze niby se skrzynia biegow popsula. Nikt nie wie czy sie naprawde popsula czy nie ale 3.5h czekalismy w srodku nocy a kierowca cos naprawial. W koncu naprawil i pojechalismy dalej. Stracony czas nadrobil jadac dosc szybko i dojechalismy na miejsce tylko 45 minut pozniej.

Noc minela nam dosc ciezko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz