sobota, 14 lutego 2009

11/02




Tak jak mowilem noc byla ciezka. Jako ze i tak nie moglismy spac poszlismy na wschod slonca. Potem sniadanie i jak najszybciej zmywamy sie z tego miejsca. Z bagazami wiec wzdluz plazy szukamy czegos lepszego. W koncu znajdujemy bambusowy domek, czysty, ladny w super miejscu. Bierzemy.

Podoba nam sie tu wiec chyba troche tu zabawimy. Po poludniu idziemy na plaze. Ide poplywac ale po 5min wyskakuje z wody. Wszedlem tam gdzie byla masa malych meduz, poparzyly mnie w obydwie rece, czolo i brode... ALLLAAAJJJ!!!!

Chyba juz dzisiaj nie plywam :).

Wieczorem spacer. Tutaj jest taki spokoj. Malo ludzi, szum morza. Bardzo przyjemnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz